jesteś tu
Główna > FELIETONY > BEZ ODDECHU > Bogdan Fabiański pisze … Bez oddechu 2017 (07)

Bogdan Fabiański pisze … Bez oddechu 2017 (07)

Przed nami kolejne wakacje. Wkrótce następny kurs dla DJ-ów (od 3 lipca). Disco polo w Polsce „kwitnie” lepiej niż najdroższe kwiaty  na bazarze. DJ-e grają za najniższe stawki (prawdziwy kapitalizm).  Piractwo nadal ma się dobrze. Cóż więcej w tym kraju nam potrzeba… chleb jeszcze jest (mimo, że zdrożał). Igrzyska są niepotrzebne, bo kto w nich weźmie udział. Najważniejsze, że jest coraz cieplej, a więc najlepiej nad polskie  wybrzeże. Pisza do mnie  prawie codziennie różne agencje (chyba  mianowały się artystycznymi), a ma Pan czas tego i tego dnia, a ile Pan by chciał za event?

Moja odpowiedź jest, krótka: proszę zadzwonić? I tutaj zaczynają się schody. Bo to są tzw. naciągacze, którzy nie zadzwonią, ale chcieli by znać Twoja cenę i mieć o Tobie info. Ostatnio moja najbliższa znajoma , na weselu której miał grać  dobry DJ, dzwoni do mnie i mówi: wiesz ten nasz kolega to chciał 2 i pół tysiąca złotych, a ja znalazłam DJ-a za 500 złotych i był taki miły uśmiechał się, był ładnie na spotkaniu ubrany.

Mówię do niej:…

kobieto chwyciłaś Pana Boga za nogi… bierz natychmiast  bo Ci ucieknie. A po weselu rzuciłem jej , jak było? Ach lepiej nie pytaj, on chyba  nie chodził do szkoły, bo jak się odezwał, to trudno było zrozumieć czy zna język polski. I to tyle na ten temat. Inna historia: dwie małolaty (ok 14-stki) jada w metrze i rozmawiają: wiesz mój chłopak jest DJ-em. O to masz szczęście. Chodzisz z nim na imprezy? Tak do jego taty do baru, ojciec kupił mu laptopa i nagłośnienie do baru. I co? On tam gra wieczorami i nawet wypijam trochę piwa, wina, fajny ubaw. Ma też fajne koszulki z napisem „Best DJ”!

Też miałem fajny ubaw jak wszedłem do jednego z klubów (może to był bar) i za konsoletą stał DJ.  Złote łańcuchy, szpanerski zegarek, ubrany na biało, dwie płyty kręciły się na talerzach, on udawał, że gra z winyli (miał 6 sztuk), a „rąbał” z laptopa. Grał  muzykę coś w stylu jazzu tradycyjnego. Na murzyna nie wyglądał. Podpytałem go o kilka najpopularniejszych nagrań z tego stylu, ale chyba nie wiedział o co mi chodzi. Za to szpan był tak długi jak bar przez cała salę… dobrze, że się nie odzywał, bo pewnie nie tylko nazwy utworów ale  i wykonawcy byli mu obcy.  Na koniec polecam kurs, na których można się dokształcić…  aby potem ze spokojem szpanować.

Pozdrawiam.

BF

 

Oceń ten produkt
Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Reddit
  • Twitter
  • Wykop
  • Yahoo! Bookmarks
  • Śledzik
  • Śledzik

Podobne artykuły

Dodaj komentarz

na górze