Daddy Cool Boney M Lizot, hity grudnia 2021
Oryginalne foto Boney M, a w prawym górnym rogu Max Kleinschmidt (fot. Sony Music)

I znów Boney M, i znów Lizot?! Zaraz, zaraz, ale to jest w obu przypadkach coś innego niż Wam się wydaje. Posłuchajcie „Daddy Cool” i porównajcie z oryginałem. Ja do tego dorzucę swoją refleksję, bo pamiętam jak ekscytowaliśmy się nim w dniu premiery… dawno, dawno temu….

 

Chyba sporo osób przyzna, że można być zmęczonym „Daddy Cool„, bo jesteśmy epatowani od dłuższego czasu reklamą, w której uczestniczy Cleo. W tym przypadku samo słowo „odświeżenie” to za mało. Dlaczego? O tym niżej.

 

Już od pierwszych taktów słychać, że Max zna się na tej robocie! A na czym właściwie polega ta robota? – zapyta osoba nie obeznana w temacie. Otóż to tak zwany re-work lub re-construction.

Producenci biorą wybrane fragmenty oryginalnego utworu i składają je z dogranymi własnymi elementami. Tutaj wymieniono tzw. main lead (motyw główny), mamy nowy niski i celowo nieco anachroniczny bas. Do tego w niektórych momentach wysamplowali i zalupowali wokal. Czyj? O tym niżej. Być może dokładne wsłuchanie się pozwoli Wam odkryć jeszcze coś ekstra co tu zrobiono w studio ad 2021.

Porównując to do tego co zrobił DJ Majestic z „Rasputinem” , trzeba powiedzieć, że wykonali dużo więcej roboty.

Niemiecki duet producencki Lizot (Max Kleinschmidt i Robin Wilhelm) ma na koncie ponad 400 milionów streamów na samym Spotify. Ich największy światowy hit to zeszłoroczny „Weekend” (ponad 100 milionów streamów). Teraz, jak widać, rzucili Slap House czy Goa, bo przecież to Boney M!

Historia

„Daddy Cool” powstało w 1976 roku. Był nowatorskim , jak na owe czasy, utworem, bo z perkusyjnym wstępem producenta Franka Fariana. To On wykonuje rytmiczne tiki-tiki i gra ołówkiem na zębach w intro. Pamiętam premierę tego utworu w radio, chyba w Rozgłośni Harcerskiej. Wywarł na mnie spore wrażenie, jako coś oryginalnego. Teraz może wydaje się to śmieszne, ale tak to kiedyś było.

Farian zaśpiewał również wszystkie partie męskiego głosu ( ten z fotografii wyżej, sympatyczny Bobby Farrell, zawsze tylko tańczył). Jak to wyglądało możecie zobaczyć na filmie o historii Disco w Europie, który powinien być jeszcze dostępny na Cyfra+.

Teraz porównaj

Trzeba się dobrze wsłuchać, aby wyłapać na ucho istotę roboty Lizot.

Grać czy nie grać? Oto jest pytanie, bo mamy wszak oryginał. Grać!