afro house 2026

W ubiegłym roku wieściliśmy szybki zmierzch muzyki afro w jej wydaniu klubowym czy tanecznym. Okazuje się, że jest zgoła inaczej. Ten gatunek zrobił się bardziej ciekawy i uniwersalny. Co to znaczy i jakie mamy na to przykłady? O tym niżej.

 

 

W 2025 roku czyli w okresie kiedy muzyka o afrykańskich korzeniach zaczęła być nazywana trendem, dużo producentów rzuciło się do tworzenia w tych klimatach. Poświęciliśmy temu cały cykl.  Powodem była popularność, czy raczej zainteresowanie instagramowych influencerów. A jak to zrobi najszybciej? Przez tzw. szablon czyli praktycznie gotowy aranż. Obiektywnie rzecz biorąc skutek był opłakany. Ale dziś jest inaczej, bo Afro house 2026 jest mocno urozmaicony. Robia go nawet polscy producenci.

Po afrykańsku na różne sposoby.

Obecnie producenci imają się różnych sposobów czyli najczęściej aranżacyjnych kolaży, ale nie tylko. Oto przykład.

W tym przypadku zachodzi podejrzenie skojarzenia , że wykonawczynią jest… Shakira.😉😉 Rzecz jednak o jakiejś tam dziewczynie o takim imieniu. Ekipa w składzie: SubLife, Ghenda i Jujuboy zrobiła bardzo klimatyczny kawałek.

Oto wreszcie prawdziwie 100% afrykańska nazwa i brzmienie. Utwór “Dibembi”, oryginalnie wykonywane jest przez legendarną gabońską grupę L’Orchestre Massako. A dziś jest na nowo przeobrażone przez znanego nam szwedzkiego producenta Kronan’a. Napędzane szybkimi, toczącymi się partiami perkusji, zapętlonymi wokalami i funkowym groove’em. Bardzo pomysłowe!

Taki tytuł jak “Bam bam” brzmi u nas zdecydowanie jaśniej niż nawet jakieś afrykańskie zwroty. Chyba z takiego założenia wyszli nieznani nam producenci Chris Hype i Matteo.

W czasach Afro house 2026 są tacy co próbują robią covery w afrykańskim klimacie. “Sweet Harmony” to przebój z repertuaru grupy The Beloved. Jego klimat doskonale się komponuje z “miękkim” brzmieniem afrykańskich brzmień. David Zanellati to bynajmniej nie nowicjusz, bo ponoć pracował (kiedyś) w labelu, który wydawał m.in. Eiffel 65. Wspomaga go francuski wokalista Warm & Cold.

Fritz Kalkbrenner – brat słynnego Paula – podchodzi do tematu jeszcze w inny sposób, bo minimalistyczne brzmienia Techno.

Afro po europejsku z… Rumunii. “Hop hop” to raczej nie afrykański, a uniwersalny (nośny) tytuł, ale nasza uwagę zwraca fajne potraktowanie klimatu z Afryki. Sasha Lopez (przebój “Moments”) robi to w sobie (i nam) znanym stylu. A pomagają mu N-Tone i Kara Edsem.

DJ Remo zrobi wszystko, jest więc i kawałek w tym gatunku. W “So fine” jest “fajnie” energetycznie, ale co ważne – bez szablonowego podejścia do Afro house.