półfinały master poland dj battle mistrzostwa polski dj

Półfinał Master Poland DJ Battle za nami, a finał – przed nami. Takie imprezy w środku pandemii?! A jednak da się! 👌 Jak to możliwe? Tutaj znajdziecie odpowiedź oraz refleksje jednego z jurorów – Piotra Gryglewicza.

 

19 stycznia 2022 – klub „Metro” w Bełchatowie. Środek pandemii, brzydka pogoda i ciągle smutek. Minutą ciszy uczczono pamięć naszego kolegi DJ Antexa. Taki się zaczęło, ale potem pojawiła się energia i pierwsze emocje. W szranki stanęło jedenastu półfinalistów. Tak, w skrócie wyglądał Półfinał Master Poland DJ Battle. Oto rejestracja zawodów czyli jak było?

01

3,2,1,0 … start! Jako pierwszy zagrał swój kwadrans Bogas. Zamiast intro efektowny (oryginalnie) Bomfunk MC’s , a więc zapowiada się ciekawie. Mikrofon – bez zarzutu. 15 minut przeleciało w prawie tym tempie w rytmie monotematycznej „pompki”. Bardzo przyzwoicie, może się podobać.

02

Nr2 to Demix. Wow, ciekawe własne intro, po polsku. Brawo! Intro do seta to ważna rzecz, bo to zachęca ludzi (lub nie). Ot taki rodzaj autoreklamy. Moim zdaniem sprawa mega ważna. Od razu pomyślałem.

Facet wie, co to dj biznes i do czegoś kiedyś w nim dojdzie„. Gdy zobaczyłem jak potrafi się „pozbierać” po niezbyt trafnym wejściu (trema, trema) – dałem kolejny „+” i zaraz „-” gdy usłyszałem „smsik”, „zbióreczka”. Słyszę cover „The power” i od razu zapytałem (siebie): „dlaczego nie zagrał genialnego i świetnie miksującego się oryginału? …bo już sam jego wokal kipi energią”.

03

Nr3 to DNP. Nie ma intro, ale zapowiada, że gra utwory z „Breatporta”. Pewnie chodziło o „z Beatportu”? Ale to szczegół, bo słyszymy tu kolaż rasowej muzy tech-house, techno, trance, a nawet minimal house. Wszystko zmiksowane bardzo przyzwoicie i … to wszystko. Myślę sobie: „to chyba za mało jak na tego typu zawody„.

04

Nr4 to Felix Oyer. Wreszcie słyszę nieco szersze spektrum repertuarowe, co na pewno ubarwia ten set. Rośnie dramaturgia, a nie tylko energia. Niezła selekcja House Music. Jest jakieś latino, jest polski utwór (pomyślałem: „brawo, wreszcie ktoś zauważa że są polskie kawałki klubowe!„).

Jakby nieco za głośne wejścia na miksie; „Jakby”, bo coś się zwiesiło online. Zadziałały zdaje się nerwy, bo nie wyszedł miks.

05

Pod nr5 wystartował NeewBase. Słychać m.in. „Show me love” w remiksie nr „1500”. Generalnie dość monotonny repertuar. Kłopoty z mikrofonem, do tego niewiele miał do powiedzenia i rzecz, której ja nie akceptuję czyli mówienie na wokalu! Jak dla mnie najsłabszy występ – do tej pory. Pewnie trema, nerwy, itd… Zdarza się.

06

Nr6 to N Sound. Jest intro. Różnorodny, ale mało wyrazisty repertuar (brawo za „Could You be loved”). Jedyny „-” u mnie za nie miksowanie na frazie, choć synchronizacja była. Na tym poziomie mistrzostw oczekujemy jednak już pewnej kultury (jakości) grania. Całość na poziomie średniej krajowej, in plus.

07

Nieco lepiej wypadł Silvo z Nr7. Duży „+” za wypowiedzi do mikrofonu. Ten facet wie do czego służy mikrofon i go szanuje, a co za tym idzie swoich słuchaczy. Jest intro – kolejny plus. Poprawne miksy. Widać, ze skupia się na poprawności miksu i dobrze to wychodzi. Pomyślałem: „poprawność to za mało, bo oceniamy też kreatywność„.

08

Nr8 to było to na co czekałem prawie dwie godziny. „SPLT daje pokaz tego czego oczekuje po takim evencie!” – krzyknąłem w myślach. Od razu przypomniały mi się czasy kiedy na Mistrzostwach Polski wygrywał Hazel czy ś.p. DJ Brush. Wtedy nie było żadnych ograniczeń w miksowaniu! Miks to było za mało. Było to „Coś”.

Teraz to usłyszałem w tym secie. Świetna dramaturgia, dobrze skompilowany repertuar (pojawił się nawet oldschool czyli „Renegade master”), swoboda wypowiedzi do mikrofonu co mi zaimponowało gdy dołożymy do tego granie na efektorze i faderze. Do tego przemknął też polski sampel co brzmiało bardzo fajnie. To była uczta!

09

Ale to nie koniec miłych niespodzianek, bo nie spodziewałem się usłyszeć, po ośmiu setach, kawałka R’n’B! Nr9 czyli Sprain zaserwował nam najszersze spektrum repertuaru tego wieczoru, od reggaeton przez oldschool, po współczesne tech i bass house.

Tyle tylko, że nie przełożył sił na zamiary. Skonstruował set w formule mash upu. Pomysł świetny, ale trzeba go skonfrontować z możliwościami i warunkami na miejscu czyli że w grę może wchodzić choćby trema gdy gra się na czterech playerach. Tym razem się nie udało z powodów znanych tylko Jemu samemu.

10

Drodzy Państwo, oto Nr10. Tomwell. Jest intro, niezły początek. Repertuar dość typowy, bo mało wyrazisty i zróżnicowany. Gdy usłyszałem „World hold on” w jakimś tech house’owym (mocno podkręconym na tempie) remiksie pomyślałem: „to demolka świetnego utworu„, ale potem się zreflektowałem: „a może ktoś lubi coś takiego?„.

Nie pamiętam oryginalnego  tempa akurat tej wersji, ale zawsze mnie (i chyba nie tylko mnie) irytowało brutalne wykorzystywanie pitcha. Pojawiły się pewne błędy w miksie (znów pewnie trema), ale doceniam użycie mikrofonu tego faceta.

11

I tak dotarliśmy do Nr11. To Wiewiór. Jest intro, super. I co słyszę: mój ulubiony kawałek „Hard to say I’m sorry„. Pomyślałem: „co to za shit-wersja?!„. I znów musiałem przywrócić do porządku siebie samego, bo przecież muzyka jest dla ludzi.

Dalej był podobny repertuar, choć musze przyznać, że gdy usłyszałem Trans X podniosłem „uszy do góry”. Tyle tylko – wersja była nie taka jak należy.

Nie licząc oryginału (dziś może trącić nieco myszką) , bywały inne bardzo dobre. Dlatego sugerują autorowi tego seta, aby bardziej rozglądał się za ciekawym repertuarem. Wiem, to wymaga pracy poszukiwania i czasu, ale chyba warto.

Dzięki właściwemu wyborowi utworu (i wersji) można zbudować znacznie bardziej atrakcyjny set – na tym samym repertuarze. W sumie usłyszeliśmy dość monotematyczny repertuar, tak jakby autor seta zaprezentował wybór swoich ulubionych kawałków, które nie koniecznie musza podobać się innym. W sumie można powiedzieć – to nic. Rzutowało to jednak na dramaturgie seta.

W tym secie można dostrzec przykłady nieprawidłowego ustawienia utworu na starcie. Autorowi seta radzę dokładniej analizować budowę używanego utworu. Być może ma nawet taką wiedzę, ale wiadomo, zawody to co innego niż domowe zacisze.

Podsumujmy półfinał Master Poland DJ Battle

Cieszę się, że półfinał Master Poland DJ Battle się odbył w tych trudnych czasach. Jak to się udało?  Głównie dzięki determinacji Przemka Kierasia, Andrzeja Prusisza i pewnie kilku innych osób. Brawo Panowie!

Gratuluję wszystkim uczestnikom, bo każdemu z Was należą się słowa uznania! Taka trema , jeśli się pojawiła , to wierzcie mi, jest pozytywnym objawem. Ten się nie denerwuje, kto nie wkłada serca w to co robi. Dlatego jeśli nawet kogoś lub coś negatywnie tu skomentowałem, przyjmijcie to za dobrą monetę czyli mobilizację do dalszego doskonalenia.

Pewnie o tym jeszcze porozmawiamy w Marcu, na finałach, gdzie walczyć będą: ⭐⭐⭐⭐⭐ Bogas, NeewBase, SPLT, Demix oraz Lampard i John Melts.

 

p.s. wiem, miało być krótko, bo kto ma czas tyle czytać?! Może przyszli adepci sztuki miksowania, bo mają tu krótki kurs z darmo. Na pewno zrobimy z tego tekstu i wideo jeden z materiałów poglądowych na naszym właśnie trwającym kursie szkoleniowym w Ostrowie Wielkopolskim.