Unmute Us fot peter dejong

U nas niektórzy narzekają, a zobaczcie jak źle jest Holandii – kraju wielkich eventów klubowych. Oto w minioną sobotę setki wykonawców i organizatorów festiwali uczestniczyło w marszach w sześciu holenderskich miastach, aby zaprotestować przeciwko nieuczciwym restrykcjom, które zmusiły do ​​odwołania letnich festiwali muzycznych i innych wydarzeń.

 

Branża eventowa w Holandii może mówić, że jest w tragicznym położeniu. Małymi krokami zbliża się kolejna pandemia, a u nich ciągle zakaz imprez! Holenderscy fani muzyki od miesięcy mają zakaz chodzenia na duże festiwale z powodu ograniczeń związanych z koronawirusem. W sobotę przyjechały do ​​nich… festiwale. Tysiące ludzi wzięło udział w jednym z marszów „Unmute Us” w Amsterdamie, spacerując i tańcząc za konwojem ciężarówek wiozących DJ-ów i nagłośnienie wypuszczające muzykę. Oto jeden z filmów.

Oto fragment relacji magazynu AP.

Leonie der Verkleij, freelancerka, która pracuje w usługach hotelarskich na imprezach, była wśród tych, którzy maszerowali w Amsterdamie:

  • Branża festiwalowa czuje się jak niechciane dziecko” – powiedziała. „Wydaje się, że wszystkie sektory są ważne oprócz naszego”.

Jak to jest w Holandii?

Holenderski rząd zakazał organizowania imprez na dużą skalę, takich jak festiwale, przynajmniej do 19 września z powodu obaw związanych z rozprzestrzenianiem się wysoce zaraźliwego wariantu delta. Jednodniowe wydarzenia z maksymalnie 750 odwiedzającymi są dozwolone dla osób z aplikacją COVID-19 pokazującą, że zostały zaszczepione, niedawno uzyskały wynik negatywny lub wyzdrowiały z przypadku w ciągu ostatnich sześciu miesięcy.

Organizatorzy sobotniego protestu „Unmute Us” chcą, aby zakaz został zniesiony 1 września. Jasper Goossen z Apenkooi Events, która organizuje festiwale taneczne, powiedział, że setki festiwali zostało odwołanych z powodu pandemii, paraliżując branżę zatrudniającą 100 000 osób. Mówi:

  • „W tej branży pracuje tak wielu ludzi z pasją i wszyscy przeżywają trudny okres. Chcemy iść do przodu, a nie stać w miejscu”

Siedmiodniowa średnia krocząca dziennych nowych przypadków w Holandii nieznacznie spadła w ciągu ostatnich dwóch tygodni, z 16,45 nowych przypadków na 100 000 osób 6 sierpnia do 15,05 nowych przypadków na 100 000 osób 20 sierpnia.

Jak to wygląda gdzie indziej?

Festiwale są tradycyjnym elementem europejskiego lata, ale w tym roku wiele z nich zostało odwołanych lub przełożonych. W Anglii wiele największych imprez, takich jak Glastonbury w południowo-zachodniej Anglii i BST Hyde Park w Londynie, zostało odwołanych drugi rok z rzędu z powodu pandemii.

Ale zniesienie wszystkich pozostałych restrykcji dotyczących kontaktów społecznych w Anglii 19 lipca przynajmniej pozwoliło niektórym mieć miejsce. Jednak organizatorzy karnawału Notting Hill w zachodnim Londynie, który jest uważany za największe targi uliczne w Europie, postanowili przed zniesieniem tych ograniczeń odwołać dwudniowe wydarzenie pod koniec sierpnia z powodu „ciągłej niepewności i ryzyka” stwarzanego przez COVID- 19.

We Francji festiwale są dozwolone dla osób, które przeszły wirus, co oznacza, że ​​są w pełni zaszczepione, niedawno przebadane z wynikiem ujemnym lub niedawno wyleczone z wirusa. Jednak wielu organizatorów zmniejszyło maksymalną liczbę osób dziennie. Największy festiwal w kraju, Vieilles Charrues, wyznacza limit 5000 widzów każdego dnia.

Odbył się letni festiwal muzyczny Lollapalooza w Chicago. Władze w Chicago poinformowały, że połączyły 203 przypadki COVID-19 z tym czterodniowym wydarzeniem, które przyciągnęło 385 000 osób! A więc to przysłowiowa kropla w morzu.

Nie narzekajmy więc na to co się dzieje u nas, bo i tak nie jest najgorzej.