dj kurs winyl

Okazuje się, że winyl rzecz święta. Tym razem jest to rzecz o ciekawej imprezie, gdzie w roli głównej wystąpili nie DJ’e, a płyta gramofonowa. DJ’ów jednak tam nie brakowało.

Tym stwierdzeniem nawiązuję do pierwszego Vinyl Festivalu, który odbył się 13 maja (w Sztygarce)  w Chorzowie. Na giełdzie płyt pojawiły się nie tylko krążki w postaci longplayów, ale także singli (7”) i maxi singli (12”). Można było wyszukać po przyzwoitych cenach ( i to w dobrym stanie) unikalne już dzisiaj winylowe wydawnictwa. Widziałem niestety nie wielu DJ-ów, którzy interesowali się płytami winylowymi. A szkoda , bo dzisiaj brzmienie z tego krążka jest ponownie  bardzo cenione.

dj kurs winyl Były na giełdzie równię unikatowe płyty, których cena jest dość wysoka. Wieczorem odbyła się impreza klubowa utrzymana w stylu lat 70-tych na której DJ-e grali tylko z płyt  winyl. Brzmienie czarnego krążka przypomnieli: DJ Tomson (Tomasz Stępniak), Wojciech Zamorski, Mirosław Per i Bogdan Fabiański.

Okazało się, że bilety zostały na imprezę wyprzedane dwa tygodnie wcześniej. To było miłe, że nie tylko brzmienie z komputera liczy się w dzisiejszych czasach. Myślę, że warto aby szanujące się kluby w Polsce pomyślały o imprezach (wieczorach) na których DJ-e grają z płyt winyl.

Dużym plusem jest autentyczność DJ-a, grającego z winyli, a ponadto z pewnością nie jest „nagraniowym” piratem. Dzisiaj maxi single (winyl) z nową muzyką są dość drogie jak na polskie warunki, ale z muzyka oldies od lat 60 do 90-tych można wyszukać (na giełdach, w prywatnych sklepach z tzw. drugiej ręki)   w przyzwoitych cenach.

Trzask z takiej płyty dodaje tzw, „smaczku”, a słowo Disc Jockey, które dzisiaj się zdewaluowało, nabiera innego  (właściwego) wymiaru.

Na zakończenie mojego felietonu zapraszam na kurs DJ-ów, który rozpocznie się 3 lipca w Warszawie, bo na nim można nauczyć się grania także i z winyli.

BF

 

Zobacz relacje z imprezy