fot. Cesare Ferrari

Tarcza finansowa 2.0 – brzmi pięknie, tylko dopiero dziś czyli 15 stycznia wchodzi w życie i dostaną ją wybrani, bo większość nie. Dlatego od przynajmniej tygodnia obserwujemy zjawisko tzw. obywatelskiego nieposłuszeństwa. Podstawowe pytanie jakie obecnie zadaje sobie właściwie każdy prowadzący działalność gospodarczą brzmi – co dalej DJ u ?

 

Lockdown zrobiono w marcu 2020 kiedy poziom zachorowalności był na poziomie kilkuset, zrobiono też teraz gdy zachorowań jest 100 razy więcej. To przykład doskonale ilustrujący, że Rząd RP nie miał świadomości w działaniu. Oczywiście można powiedzieć, że nikt nie wiedział jak to będzie. Faktem jednak jest, że gdyby dopiero w październiku pozamykano obiekty użyteczności publicznej (nie tylko kluby, dyskoteki, hotele, itd) nie trzeba by było tracić pieniędzy na tarczę nr1. Przydałyby się one teraz.

fot. Cesare Ferrari
fot. Cesare Ferrari

Jest inaczej, bo większość przedsiębiorców ma „nóż na gardle”.  Ci najbardziej zdesperowani pootwierali już tydzień temu obiekty. Znamy dwa nagłośnione przypadki z Wrocławia, ale prawdopodobnie po cichu działa już wiele więcej obiektów. Pootwierali po konsultacjach z prawnikami. Pootwierali, bo musieli. Wczoraj zaczęły działać pierwsze lokale gastronomiczne w ramach zapisywania swoich konsumentów do partii. Wkurzają się górale, hotelarze, gastronomia (tylko część pracuje normalnie) i cała branża eventowa, zwłaszcza kiedy widzi, że mimo obowiązujących zakazów… Pani vice-premier jeździ sobie z dziećmi na nartach.

Żyjemy w czasach nowych , ale pełnych absurdu i pewnie większość zadaje sobie pytanie: dlaczego? Naszym zdaniem rządzącym brak perspektywy widzenia Polski jako całości, bo co z tego, że statystycznie może zachoruje mniej osób na covid-19, a zbankrutuje dużo większa liczba przedsiębiorców. Część z nich popadnie (już popadło) w stres, a więc generuje się kolejna spora liczba pacjentów, tym razem do psychiatry lub neurologa. Tego się nie uwzględnia w kalkulacji. Trudno się zresztą dziwić temu, bo osoba decyzyjna w rządzie zarabia przynajmniej kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie i po prostu patrzy na całość jednostronnie. Gdyby decydenci w naszym kraju mieli finansowy nóż na gardle byłoby inaczej.

Czy absurdem nie nazwiemy faktu, który przekazał nam człowiek z naszej branży. Dostał postojowe 1050,00 PLN, ale zwolnienia z ZUS już nie. Prościej więc zawiesić firmę i nic państwu nie płacić, bo wtedy może się przetrwa. A jeśli się  nie przetrwa to powrót do branży będzie w większości przypadków niemożliwy. Po prostu pojawią się nowi, chętni na realizację lukratywnych usług czy przejęcie atrakcyjnych miejscówek obiektów, jak np. rynek we Wrocławiu.

Blokowanie gospodarki będzie miało straszliwe skutki gospodarcze także dla budżetu. Po prostu nie wpływie odpowiednio wysoka kwota podatków zasilających budżet. Cofniemy się gospodarczo, bo dla przykładu w Niemczech jest pełny lockdown i jak informują nas znajomi Niemcy przestrzegają rygoru. Dlaczego u nich jest znów lepiej niż u nas?  Odpowiedź jest prosta. Tam większość firm dostała ogromna pomoc państwa, więc stać ich na solidny lockdown.

A więc, co dalej? Trzeba brać sprawy w swoje ręce.