disco polo

Wakacje to w fonografii sezon ogórkowy. Nic się nie dzieje jeśli chodzi o wydawnictwa płytowe głównie polskich artystów. Czas chałtur czyli grania dla  wczasowiczów, turystów i stacji telewizyjno-radiowych. Od czasu do czasu dni miast… DJ-e  dokładają do tego głównie wesela, pikniki, i namioty na plażach. Szerokim echem rozlewa się disco polo, które w tej chwili uważane jest za muzykę dance. Warto przy okazji dokonać takiego porównania z dance’m  np. z końca lat 70-tych.

Zastanawiam się dlaczego większość DJ-ów (a spora ilość jest po różnych kursach) wciąż nie potrafi odezwać się normalnie do mikrofonu, tylko wrzeszczą te same hasła… ale nie będę ich powtarzał, bo znacie je na pamięć. Być może kultura disco polo i pseudo klubowa odcisnęła swoje piętno.

Przypomniałem sobie jak 38 lat temu na stadionie White Sox w Chicago odbył się wieczór palenia płyt disco (jeszcze nie disco polo) oraz kukły Johna Travolty. Wszystko stało się za sprawą DJ-a Stephena Dahla, kiedy zwolniła go stacja rockowa, bo zaczęła grać muzykę disco. Tuż przed meczem z Detroit rozpoczęto palenie krążków m.innymi Donny Summer, Sister Sledge, Chic, Bee Gees, a tak naprawdę zdetonowano je w kontenerze na stadionie. Gdy na murawę wpadli fani rocka, nie tylko fruwały i paliły się płyty, ale było whisky, narkotyki, sex etc.

No zresztą sami zobaczcie jak to wyglądało. W tej chwili gdyby ktoś zaczął palić płyty uznano by go za  … niepoczytalnego. Takie były wtedy czasy … inne czasy.

Mecz odwołano, aresztowano ok 40 osób. Gazety opisywały to wydarzenie. Dahl wrócił do stacji radiowej, a na listy przebojów muzyka rockowa. Dzisiaj trudno byłoby palić płyty, bo ich produkcja jest niewielka…

Ostatnio odbył się następny kurs DJ Promotion i trzeba przyznać, że zainteresowanie było duże. Uczestnicy odbywali kurs w małych grupach, ponadto mieli okazję zasięgnąć wiedzy z historii muzyki, zwiedzić radio przy ul. Myśliwieckiej 3/5/7 i posłuchać DJ-ów grających w warszawskich klubach.

Następny kurs po wakacjach. Szczegóły będą na stronie DJ Promotion. Jeszcze jedna ciekawostka. Byłem świadkiem dyskusji na temat ostatniej płyty Modern Talking. Jeden obóz stwierdził, że stare wersje są najlepsze , a drugi że Dieter Bohlen  poszedł z duchem czasu i dostosował piosenki do obecnej mody. Warto posłuchać i porównać. Miłego chałturzenia i wypoczynku.

Bogdan Fabiański