muza z australii wongo jay sounds savalla king arthur

Muzyka z Australii dociera do nas dość rzadko, ale coraz częściej, dzięki bezpośredniej współpracy DJ Promotion z labelami z Antypodów. Ostatnio wpadły do nas aż trzy fajne kawałki: Wongo ft. The Melody Man, Jaysounds i Vlossom.

 

 

Klubowa muza z Australii to nie tylko Timmy Trumpet. Przedstawiamy trzy nowe utwory, właściwie nieznanych u nas wykonawców z tego kraju, które robią wrażenie. Jeszcze ważniejsze jest to, że przychodzi stamtąd muza inna niż ta europejska. Jest pełna energii i własnych pomysłów. To już nie jest Bounce czy typowy EDM, ale rasowy energetyczny House Music. Oto trzy przykłady wybrane z premier ostatnich dni: Wongo, Jaysounds i Vlossom.

 

„Danger zone” bardzo się nam podoba, bo łączy różne dekady tanecznych brzmień. Jest trochę od acid, trochę oldschool i fajny bardzo – prosty – lajt motyw. Całość opakowana w House. Wokal to taki pół rap- pół wokal. Też ciekawie podany. Wongo – warto zapamiętać ta nazwę!

 

JaySounds pochodzi z Sydney. To nie pierwsza produkcja, która do nas dociera, ale ta – pt. „Want You back” – wydaje się najciekawsza z dotychczasowych. Świetny dobór brzmień w tym kawałku House i znów bardzo energetycznie.

 

Vlossom zadebiutował w 2020 roku. Jest DJ-em – rezydentem klubu „The Lansdowne”, w Sydney. Wydał już debiutanckie EP „My Friend”, współpracował z PNAU  i Tracy Chapman. „Good Karma Lover ” to kolejna pozycja w dorobku producenta.

I taka właśnie jest muza z Antypodów.